Współczesne miasto żyło szybko – za szybko, by ktoś zastanawiał się nad tym, co będzie jutro. Wśród jego mieszkańców było dziesięć studentek, które przygotowywały się do jednego z najważniejszych wydarzeń w ich życiu – rozmowy kwalifikacyjnej do prestiżowego programu stażowego w dużej firmie.
Rekrutacja była nietypowa. Ostatni etap miał się odbyć wieczorem, w formie projektu zespołowego, a zaproszenie zawierało tylko jedną wskazówkę: „Bądźcie gotowe. Szczegóły otrzymacie w odpowiednim momencie.” Pięć z nich – Magda, Kasia, Ania, Ola i Weronika – postanowiły przygotować się na wszystko. Naładowały swoje laptopy, zabrały powerbanki, sprawdziły dostęp do internetu, przejrzały możliwe scenariusze zadań. Każda z nich miała plan B, a nawet C. Pozostałe – Natalia, Julia, Patrycja, Monika i Sandra – uznały, że nie ma co przesadzać. „To tylko rozmowa” – mówiły. – „Nie będą wymagać nie wiadomo czego. Jakoś to będzie.”
Wieczorem wszystkie spotkały się w nowoczesnym biurowcu. Zamiast klasycznej rozmowy, dostały zadanie: w ciągu kilku godzin stworzyć i zaprezentować projekt aplikacji rozwiązującej realny problem społeczny. Wszystko odbywało się online – zespół miał pracować na platformie, do której właśnie otrzymały dostęp.
Wtedy zaczęły się problemy.
– O nie… mam 10% baterii – szepnęła Julia.
– Mój laptop się zawiesza… – dodała Sandra, nerwowo klikając.
– Nie mam ładowarki, pożyczy ktoś? – zapytała Monika.
Magda spojrzała na nie ze współczuciem.
– Mamy swoje rzeczy, ale jeśli oddamy wam sprzęt albo prąd, same nie zdążymy – powiedziała spokojnie. – Spróbujcie znaleźć gniazdka na korytarzu albo kupić coś w recepcji.
Dziewczyny wybiegły w pośpiechu, tracąc cenny czas. Tymczasem druga grupa rozpoczęła pracę. Miały sprawny sprzęt, dostęp do materiałów i jasno podzielone zadania. Projekt powstawał szybko i składnie.
Kiedy wróciły spóźnione koleżanki, rekrutacja dobiegała końca. Nie zdążyły przygotować nic sensownego. Komisja podziękowała im za udział.
Kilka dni później ogłoszono wyniki. Do programu dostało się pięć przygotowanych studentek.
Pozostałe siedziały razem w kawiarni, przeglądając listę przyjętych.
– Gdybyśmy tylko lepiej się przygotowały… – westchnęła Natalia.
– Myślałam, że to nie będzie aż tak ważne – dodała cicho Sandra.
Magda, która przechodziła obok, zatrzymała się na chwilę.
– To nie chodziło tylko o ten jeden wieczór – powiedziała. – Chodziło o to, czy jesteśmy gotowe, kiedy pojawi się okazja.
Od tamtej pory żadna z nich nie wychodziła na ważne spotkanie bez przygotowania. Bo zrozumiały coś, czego wcześniej nie dostrzegały – że szanse przychodzą niespodziewanie, ale korzystają z nich tylko ci, którzy są na nie gotowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję! :)